niedziela, stycznia 04, 2026

„Moc truchleje. Święta w cieniu wojny. Historie wigilijne 1939 - 1945" Sylwia Winnik

„Moc truchleje. Święta w cieniu wojny. Historie wigilijne 1939 - 1945" Sylwia Winnik

 


TYTUŁ  "Moc truchleje. Święta w cieniu wojny. Historie wigilijne 1939-1945”
 

AUTOR Sylwia Winnik

 

DATA PREMIERY 29.10.2025

 

WYDAWNICTWO Mando

 

ILOŚĆ STRON 264

 

 

 

 

OCENA  6/6

 

OPIS

 

 

 

Cud Bożego Narodzenia może wydarzyć się wszędzie, nawet za drutami obozów koncentracyjnych


W domu pachnie grzybami i makiem, a w pokoju stoi choinka rozświetlona świeczkami, udekorowana aniołami z papieru… - to obraz najpiękniejszych świąt w roku, najbardziej rodzinnych. Był czas, gdy musiały wystarczyć wspomnienia, bo Wigilię trzeba było spędzić w Auschwitz-Birkenau, w obozie Gross-Rosen, w Ravensbruck czy na obczyźnie. Każdy starał się jak mógł, aby choć na chwilę doświadczyć cudu świąt, by nie zabrakło ciepła i nadziei.

Sylwia Winnik przytacza świąteczne historie – wzruszające, prawdziwe, bolesne, ale też dające siłę. Wigilia rozgrzewa serca w cichym kolędowaniu, w okruszku czarnego chleba służącego za opłatek. Święta w tych najciemniejszych miejscach świata stawały się niewyczerpanym źródłem nadziei na powrót do normalności.

Nastała noc. Jak każda inna obozowa noc. Zaczął prószyć śnieg, opadał na zbroczone ludzką krwią grudy ziemi. Na dachy baraków i krematoriów. Biały, czysty i piękny. Nieskalany. Bóg się rodził, choć nam było bardzo źle. Wtedy ostatni raz przyszedł na świat w okupowanej przez Niemców Polsce. Nasza nadzieja, że przyjdzie nowe, lepsze życie, ziściła się.






MOJE ODCZUCIA

 



Wigilia to czas rodzinny, który staramy się spędzać z bliskimi nam osobami. To czas, w którym się radujemy, szykujemy wspólnie potrawy, poświęcamy czas rozmowie. Ale nie każde święta Bożego Narodzenia wyglądały tak samo. Sylwia Winnik przypomina bowiem opowieści wigilijne w cieniu wojny. Jej rozmówcy przytaczają wspomnienia z dawnych czasów, które niekoniecznie zaliczają się do tych miłych. Niemniej opowieści te pokazują, że Wigilia to był czas mocno oczekiwany i celebrowany nawet pomimo wojny. Bo choć były to trudne czasy, Polacy starali się jak mogli, aby ten czas mimo wszystko był wyjątkowy.

Udało nam się przetrwać Auschwitz. Mnie. Bratu. Mamie. Ale nie tacie. Pierwsze święta Bożego Narodzenia po wojnie były dla mojej rodziny bardzo trudne i przepełnione smutkiem. Powracające wspomnienie obozu nie pozwalało cieszyć się odzyskaną wolnością ani życiem. Przed oczami stawały czasami – nieproszone – okropne obrazy i przerażające wspomnienia.


Wojna zabrała niejednemu z nas kogoś bliskiego, czasami ciężko wspominać o tym, że zamordowano nam kogoś z rodziny. Wspomnienia niektórych bohaterów są mi szczególnie bliskie, gdyż moja śp. Babcia i Dziadek również stracili w tamtym czasie bliskie im osoby. Zatem  niektóre obrazy przedstawione przez bohaterów dotykały mocno moich czułych stron, sprawiły, że i we mnie odżyły wspomnienia tamtych czasów. Bo choć znam je tylko z opowieści rodzinnych (nie było mnie jeszcze wtedy na świecie) to bolą równie mocno.

Historie wigilijne przedstawione przez Autorkę pokazują, że pomimo trudnego czasu czy też położenia był to czas, którego wszyscy oczekiwali, gdyż pomimo biedy, wierzyli, że chociaż tego jednego dnia ich brzuchy będą syte. Wiadomo, że nie mogli spodziewać się samych rarytasów, ale już możliwość zdobycia choćby bochenka chleba napawała ich optymizmem, zwłaszcza tych, którzy ten czas spędzali w obozach koncentracyjnych.

Marnowanie chleba, wyrzucanie go do śmieci spędza mi sen z powiek. Proszę, drodzy czytelnicy, nie róbcie tego. Zawsze zjadam chleb do ostatniej kromki. Wiem, co to znaczy go nie mieć. Pamiętam, co to znaczy umierać z głodu i pragnąć choćby okruchów. Dzisiaj mamy niemal wszystko. Za rzadko to doceniamy.


Święta sprawiały, iż był to czas, w którym wielu miało nadzieję na powrót do normalności. Prawa jest taka, że nie wszystkim po wojnie udało się wrócić do tej normalności. Pomimo zakończenia wojny, cieniem kładły się na nich wspomnienia z przeszłości o których nie sposób było zapomnieć.

Trzeba umieć i płakać nad napotkanym smutkiem, i cieszyć się tym, co pięknego zebraliśmy w pamięci przez całe życie. Boże Narodzenie dla mnie zawsze będzie wyjątkowym, cudownym czasem rodzinnym. W końcu wtedy, mimo wojennej tułaczki, zawsze byliśmy razem. I to było najważniejsze.


Moc truchleje to niezwykłe historie wigilijne w cieniu wojny. Historie prawdziwe, przepełnione bólem, ale także i nadzieją na zakończenie tego trudnego okresu. Warto przeczytać. Polecam.

 



Za możliwość przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję 




wtorek, grudnia 30, 2025

„Cień burzowych chmur" Edyta Świętek

„Cień burzowych chmur" Edyta Świętek

 



TYTUŁ  "Cień burzowych chmur”

CYKL  Spacer Aleją Róż (Tom 1)
 

AUTOR Edyta  Świętek

 

DATA PREMIERY 22.10.2025

 

WYDAWNICTWO Mando

 

ILOŚĆ STRON 303

 

 

 

 

OCENA  6/6

 

OPIS

 

 

 

Druga wojna światowa dobiegła końca, jednak na małopolskiej wsi wciąż czuć strach i niepewność. Bronek – najstarszy z szóstki rodzeństwa – z dumą pracuje w rodzinnym gospodarstwie, które przed laty niemal dorównywało majątkom ziemiaństwa. Gdy ojciec poległ na froncie, to właśnie on musiał się stać głową rodziny.

Nadeszła jednak nowa władza i nastały nowe porządki. Reforma rolna, bezwzględny zarządca spółdzielni Bartłomiej Marczak oraz osobiste konflikty sprawiają, że Bronek traci dorobek pokoleń. Zmuszony do ucieczki z rodzinnej wsi podejmuje pracę przy budowie Nowej Huty – symbolu rodzącej się Polski Ludowej. Wkrótce dołącza do niego młodsza siostra Julia uciekająca przed obsesyjną nienawiścią Marczaka.

Czy rodzeństwo zdoła ocalić siebie i odnaleźć nadzieję w brutalnej powojennej rzeczywistości? A może przeszłość dopadnie ich nawet wśród rusztowań i cegieł powstającej Nowej Huty?

W tej porywającej opowieści o miłości, zemście i walce o przetrwanie autorka mistrzowsko maluje obraz życia w cieniu wczesnego PRL-u. To historia rodzinna, w której każdy wybór ma swoją cenę.

Pierwszy tom sagi
Spacer Aleją Róż

 






MOJE ODCZUCIA

 



To niewiarygodne jak bardzo powieści autorki wciągają czytelnika w swój świat, który nie zawsze jest "różowy". Czym tym razem zaskakuje nas książka? Obrazem małopolskiej wsi, rodzinnych więzi, ciągłych intryg pomiędzy mieszkańcami, ale przede wszystkim realizmem opisów życia we wczesnym PRL-u. Jako, że w tamtych czasach nie było mnie jeszcze na świecie i nie mam swojego wyobrażenia jak wyglądało życie w tamtym czasie, z tym większym zaciekawieniem czytałam powieść.
Obrazy wykreowane przez Edytę Świętek są tak realne, postacie jak najbardziej wiarygodne i barwne, że zatrzymując się na chwilę podczas czytania, zadałam sobie pytanie: czy chciałabym żyć w tamtych czasach? Oczywiście patrząc na to z dzisiejszej perspektywy, odpowiedź brzmi nie.

Nie chciała tych wszystkich mar, przeczuć i wizji, które ją dręczyły, odkąd wyrządzono jej krzywdę. Czasami myślała, że zapewne zwariowała od tego całego cierpienia i tortur. Co gorsza, nigdy nie potrafiła ocenić, czy faktycznie choćby jedno z jej rojeń nie okaże się prorocze. Nie mogła więc w nikim wzbudzać zbędnego strachu.

Wielu z nas do dzisiaj, żyje na ziemiach, które są przekazywane z pokolenia na pokolenie. I nie wyobraża sobie, że ktoś obcy mógłby przejąć tę ziemię. Rodzina Szymczaków również była tej myśli. Bronek stawał na głowie i robił co tylko mógł, by nie odebrano im ich ziemi. Niestety nie udało mu się to, gdyż reforma rolna zabrała mu niemalże wszystko, prócz murowanego domu i kawałka lichej ziemi. Musiał wyjechać z rodzinnej wsi do miasta, by zapewnić byt swojej rodzinie. Czy było to dla niego łatwe? Jak odnalazł się w nowej rzeczywistości?

Autorka w cudowny sposób przedstawia nam stare czasy, które niejeden z Was (mnie to nie dotyczy) miał okazję przeżyć. Dzięki tej książce powrócicie pamięcią do czasów, które zapewne niektórym z Was utkwiły głęboko w sercu. Czy zatem życie dawniejsze było lepsze od tego obecnego? Nie można tego jednoznacznie ocenić. Ludzie w dawnych czasach niezwykle cenili swój majątek i rodzinę. Czy w dzisiejszym świecie ludzie również cenią swoją rodzinę  i są w stanie zrobić dla niej dosłownie wszystko? Na to pytanie z całą pewnością posypałyby się różne odpowiedzi.

 Bronek to postać, która niewątpliwie zaskarbiła sobie moje serce. Od początku dom, rodzina i majątek stanowiły dla niego istotę życia. Jako najstarszy z rodzeństwa stał się głową rodziny, troszcząc się o matkę oraz pozostałe rodzeństwo. Życie boleśnie go doświadczało na każdym kroku. Jednak jego wiara, w to, że kiedyś odzyska utracone ziemie, wciąż motywowała go do dalszego działania i nie poddawania się. Stawiał czoła przeciwnością, wciąż wierząc w lepsze jutro i ponowne scalenie rodziny.

Edyta Świętek stworzyła powieść, która zasługuje na uznanie. Pomysł na fabułę, by przemierzać czasy od przeszłości i posuwać się ku teraźniejszości zachwycają czytelnika. Razem z autorką możemy odbyć podróż po Krakowie i jego zakątkach, miejscach, które autorka w dalszym ciągu darzy sentymentem. Odbędziemy zatem podróż, która na długo utkwi w naszej pamięci, rozbije nas mentalnie i da nam do myślenia.

Cień burzowych chmur to książka, która zabierze nas w czasy powojennej Polski, pozwoli odkryć absurdy PRL-u, utwierdzi nas w przekonaniu, iż rodzina to najcenniejszy skarb, który posiadamy. Nie obędzie się również bez rodzinnych sprzeczek zrodzonych z zawiści, ciągłych intryg i spisków oraz  chęci krwawej zemsty. No i oczywiście pojawią się również romantyczne chwile. Zachęcam do przeczytania. Ja jestem zachwycona, wierzę, że i Wy będziecie.

 



Za możliwość przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję 





poniedziałek, grudnia 29, 2025

„Biała zebra” Maciej Stupera

„Biała zebra” Maciej Stupera

 



TYTUŁ  "Biała zebra”
 

AUTOR Maciej Stupera

 

DATA PREMIERY 13.12.2025

 

WYDAWNICTWO Szmaragdowe Pióro

 

ILOŚĆ STRON 24

 

 

 

 

OCENA  3/6

 

OPIS

 

 

 


O zebrze, która przestała się smucić.

 






MOJE ODCZUCIA

 



Kolejna bajka Macieja Stupera, która poniekąd mnie zawiodła. Dlaczego? Już tłumaczę.

Historia opowiada o młodej zebrze, która urodziła się biała bez pasków. Pomimo tego, że rodzina akceptowała malucha w jego inności, on każdego dnia był coraz bardziej smutny z powodu swojego wyglądu. Chciał być taki jak reszta zebr, mieć ukochane czarne paski.

I gdyby ta historia od początku do końca pokazała nam białego malucha, który pomimo swojej odmienności w końcu uczy się samoakceptacji, moim zdaniem niosłaby w sobie wartościowy morał. A że zakończenie za sprawą motyla jest całkiem inne, to i ta bajka poniekąd traci ważny przekaz.

Sąsiedzi dziwnie patrzyli na tego białasa, ale jego rodzina zupełnie się tym nie przejmowała.
- Taki się urodził i już – mówiła jego mama.
- Widocznie zaszła jakaś pomyłka, ale to przecież mój syn.


Nie oznacza to, że jest zła. Widocznie autor miał inny zamysł tworząc tę historię. Pokazał nam jednak, że nie każdy zawsze jest taki sam, że czasem ktoś się urodzi odmienny, ale wcale nie oznacza to, że jest z tego powodu gorszy. Bo to „nie szata zdobi człowieka”, nie ważne jest jakim się urodzimy, ważne jest, abyśmy potrafili się zaakceptować. Niestety w dzisiejszym świecie różnie z tą samoakceptacją bywa. Czasem wyśmiewanie się z odmienności kogoś innego potrafi doprowadzić do tragedii i to jest w tym najsmutniejsze. Bo tak naprawdę powinniśmy się wzajemnie szanować bez względu na to jak wyglądamy, jak się ubieramy. Każdy z nas jest inny i to jest najbardziej wartościowe.

Książeczka posiada oczywiście piękną szatę graficzną i śliczne ilustracje nadające tej historii swoisty charakter. Młodym czytelnikom z całą pewnością pozwolą lepiej zobrazować czytaną bajkę.

Biała zebra to historia o młodym chłopcu, który pragnął być taki jak wszyscy inni. To również historia o przyjaźni zebry z motylem.





Za możliwość przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję Aleksandrze Stupera.



 

niedziela, grudnia 28, 2025

„Wzgórze Świątecznych Życzeń" Sylwia Trojanowska

„Wzgórze Świątecznych Życzeń" Sylwia Trojanowska

 



TYTUŁ  "Wzgórze Świątecznych Życzeń”
 

AUTOR Sylwia Trojanowska

 

DATA PREMIERY 29.10.2025

 

WYDAWNICTWO Axis Mundi

 

ILOŚĆ STRON 348

 

 

 

 

OCENA  6/6

 

OPIS

 

 

 


W zasypanym śniegiem Świeradowie-Zdroju, wśród skrzących się alejek i w ciepłym świetle lamp odbijającym się w malowanych mrozem szybach, toczą się losy kilku rodzin. Jedni próbują odnaleźć bliskość, drudzy – wybaczyć krzywdy. Są tacy, którzy coś stracili… oraz tacy, którzy mają szansę, by coś odzyskać.

Wzgórze Świątecznych Życzeń to opowieść o ludziach, których ścieżki przecinają się w grudniowe dni – czasem przypadkiem, czasem z konieczności, a czasem… z potrzeby serca. I kiedy przychodzi Wigilia – ta jedyna, najważniejsza – dzieje się to, co najpiękniejsze. Cuda, małe i duże. Ciche i całkiem głośne. Oraz te, które dają nadzieję na to, że to, co zagubione, może zostać odnalezione, a to, co podzielone – znów się połączy.

 






MOJE ODCZUCIA

 

 

Świeradów-Zdrój, to właśnie tutaj przenosimy się do kolejnej świątecznej książki Sylwii Trojanowskiej. I zapewniam was, że będzie dużo śniegu, magii nadchodzących świąt, ale również życiowych ludzkich zawirowań. Książka jest skonstruowana podobnie do Wigilijnej przystani, czyli rozpoczynamy powieść od „niemal cztery tygodnie do Wigilii”. Poznajemy Lilę, Domicelę, Ksawerego, Fryderyka oraz Konstancję. Każdy z tych bohaterów będzie miał do opowiedzenia swoją historię. Muszę przyznać, że moje serce skradła Konstancja, starsza Pani, która nie owija w bawełnę, ale także i Lila, która ma ogromne serce dla wsparcia dla innych. Zresztą ja wszystkich bohaterów polubiłam, może najmniej Domicelę za jej sposób bycia, ale prawda jest taka, że każda z tych postaci wnosi coś i do mojego postrzegania życia.

Pamiętaj, że nawet najtrudniejsza, najbardziej bolesna przeszłość to... już tylko przeszłość. Ona jest za tobą i nie musisz jej rozpamiętywać w nieskończoność. Możesz spróbować lepiej żyć. Możesz się odważyć i otworzyć serce... dla kogoś.


Wiecie za co uwielbiam książki Sylwii? Za to, że nie są banalne, przesłodzone i „posypane posypką czekoladową”. Uwielbiam je za to, że są takie życiowe i pełne emocji. A gwarantuję wam, że tutaj ich nie zabraknie. Powoli krok po kroku będziemy zagłębiać się w różne historie, które tak naprawdę swój finał będą miały niemalże w jednym wspólnym miejscu. Autorka po raz kolejny zabierze nas w podróż, która uświadomi nam, że czas świąt to czas pojednania, że rodzina zawsze powinna trzymać się razem, że nie warto dusić w sobie emocji, które dzień po dniu zjadają nas od środka.


Każdy z naszych bohaterów jest inny, każdy inaczej reaguje na pewne sprawy. Niektórzy cierpią po odejściu bliskich im osób, zmagają się ze stratą. Innym brakuje matczynego ciepła, jedni żyją w ciągłym poczuciu winy. Jednak każda z tych osób jest ludzka, posiada cechy podobne do naszych, ma gorsze i lepsze dni. Pojawiają się chwile zwątpienia, ale także i radości.
Lila kocha biegi narciarskie jak jej ojciec. Domicela zawsze wszystko musi mieć dopięte na ostatni guzik. Ksawery nad życie kocha swoją córkę, ale cierpi też, gdyż jest w separacji z żoną, którą nadal kocha. Fryderyk stroni od ludzi, kocha i szanuje zwierzęta. A Konstancja jest przebojową starszą panią, która miewa zaniki pamięci (demencja).

Czasami dobrze rozumiesz kogoś, kogo znasz raptem chwilę, a innym razem i całe życie ci nie starczy, byś pojął człowieka.

Jestem przekonana, że czytanie tej powieści sprawi wam swoistą przyjemność i że będziecie równie mocno zachwyceni, ale i też poruszeni jak ja sama. Dajcie się porwać chwili i pozwólcie przenieść się do Świeradowa-Zdroju w świątecznym klimacie. Towarzyszcie naszym bohaterom, wspólnie z nimi się radujcie, ale i też urońcie łezkę. Odkryjcie to, czego do tej pory jeszcze nie odkryliście i uwierzcie, że w święta wszystkie życzenia są w stanie się spełnić.

 
Wzgórze świątecznych życzeń to historie ludzi, którym nie zawsze wszystko układa się idealnie. To historie ludzi, którzy mają w sobie wielką siłę, aby pomagać bezinteresownie innym. To także historie, które pokazują, że magia świąt potrafi zdziałać cuda. Gorąco polecam!



Za możliwość przeczytania i zrecenzowania  serdecznie dziękuję Autorce oraz





 

 




niedziela, listopada 30, 2025

„Każda nie o Tobie myśl” Mikołaj Kostek

„Każda nie o Tobie myśl” Mikołaj Kostek

 



TYTUŁ  "Każda nie o Tobie myśl”
 

AUTOR Mikołaj Kostka

 

DATA PREMIERY 26.09.2025

 

WYDAWNICTWO Orzeł

 

ILOŚĆ STRON 152

 

 

 

 

OCENA  4/6

 

OPIS

 

 

 


Ile trzeba stracić, aby stać się zupełnie kimś innym? Jaką drogę trzeba przejść, aby w tym, co kiedyś było stałe, dostrzec największą kruchość i ulotność? Czy istnieją słowa, które mogą ukoić ból po stracie – tej, która jest jak cios, po którym nie możemy się podnieść? I czy poezja może być sposobem na wyrażenie tego bólu?

Każdego z nas życie stawia czasami w sytuacjach, które wydają się bez wyjścia. Tracimy miłość, młodość, zdrowie. Znajome osoby się zmieniają, podobnie jak miejsca, które pamiętamy z wcześniejszych lat. A piękno, jako ponadczasowa wartość i idea, często kryje się właśnie w tym, co przemija i staje się ulotne. Stajemy na początku drogi, której nie znamy – nie wiemy, ile potrwa, co zabierze w międzyczasie, co jeszcze przyjdzie nam utracić. A jednak nią podążamy, wiedząc, że na końcu znajduje się to, czego nie znamy.

O tym właśnie opowiada Każda nie o Tobie myśl.

 






MOJE ODCZUCIA

 

 

Przed wami tomik poezji, który został podzielony na cztery części: uczucie, rozkwit, upadek i przemijanie. Autor w swoich wierszach zawiera mnóstwo emocji, bólu, cierpienia, starania się zrozumienia tego co się stało i próby pogodzenia się z tym. Widać, że mierzy się ze stratą kogoś bliskiego i ciężko mu bez tej osoby. Nie jest to jednak nic dziwnego, bo każdy z nas kiedyś kogoś bliskiego stracił i wie, co to żałoba.

ZOSTAWIŁAŚ

Zostawiłaś mnie

Samego

Ze snami, myślami

Niedokończonymi

I pisanymi na opak wierszami

 

Zostawiłaś mnie

Złamanego

Bez światła przy duszy

Na pustkowiu

Wśród łez suszy

 

Zostawiłaś mnie

Zagubionego

Bez uczucia kompasu

Między jednym a drugim

Pocałunkiem grymasu

 

Zostawiłaś mnie

Głuchego

Na piękno burzy

I śpiew ptaków

Z widokiem na pustkę

Naszych dwóch światów

 

Zostawiłaś mnie

Wolnego 

Z darem tak cennym

Czynienia tego wszystkiego

Byle nie z tobą

Oddechu słodkiego


Mikołaj Kostka w prosty sposób ubiera słowa w przeżywane emocje. Wspomina miłe chwile, ale też i te ulotne i niezwykle kruche. Zastanawia się, ile trzeba stracić, aby stać się kimś zupełnie innym. I czy są słowa, które potrafią ukoić ból? A może to właśnie poezja jest jakąś formą terapii?

Już sama okładka tomiku wskazuje, że w środku znajdziemy trudne chwile autora. Dodatkowo w środku znajdziemy kilka fotografii w kolorystyce szarości i czerni, które idealnie współgrają z wierszami ukazując ich głębię. Niektóre wiersze są krótsze, inne dłuższe, nie zmienia to jednak faktu, że każdy jeden to szczera cząstka z życia autora. Nie ma tu upiększeń, jest zwykła prostota. Aby zrozumieć sens niektórych z wierszy być może będzie trzeba je przeczytać kilka razy.

Zastanawialiście się kiedyś, czy poezja może być formą terapii? Myślę, że tak, Zastanawiacie się dlaczego tak uważam? Ponieważ sama kiedyś w ciężkich dla mnie chwilach pisałam wiersze, które mam zapisane w pewnym pamiętniku. I może właśnie dzisiaj wezmę go w dłonie i wrócę do tych wierszy przypominając sobie okoliczności towarzyszące mi podczas ich pisania.

Nie tak łatwo jest ubrać w słowa ciężkie przeżycia. Ale czasem do ich napisania napędza nas uczucie bólu, gniewu, cierpienia i straty. W takich chwilach słowa mogą stać się dla nas ulgą, chociażby tymczasową. Pozwalają nam wyrazić to, co siedzi głęboko w nas. Sprawiają, że czujemy się chociaż odrobinę lżejsi.

Każda nie o Tobie myśl to zbiór przeżyć i uczuć towarzyszących autorowi, do których przyczyniła się strata bliskiej osoby. Pokazuje jak bardzo życie potrafi być kruche, coś jest, a za chwilę tego nie ma. Jeśli lubicie poezję, koniecznie sięgnijcie po ten tomik.





Za możliwość przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję





 

 



środa, listopada 26, 2025

"Biała róża" Maciej Stupera

"Biała róża" Maciej Stupera

 



TYTUŁ  "Biała róża”
 

AUTOR Maciej Stupera

 

DATA PREMIERY 13.11.2025

 

WYDAWNICTWO Szmaragdowe Pióro

 

ILOŚĆ STRON 28

 

 

 

 

OCENA  4/6

 

OPIS

 

 

 


O róży, która wyszła z cienia.

 






MOJE ODCZUCIA

 

 

Maciej Stupera w kolejnej odsłonie literatury dziecięcej. Tym razem poznajemy historię białej róży, która była smutna, gdyż większość dnia musiała spędzać w cieniu, jednocześnie bojąc się, że brak słońca nie pozwoli jej w pełni rozkwitnąć. Rosła tuż obok muru, który rzucał na nią cień, blokując jej dostęp słońca. Róża zaprzyjaźniła się natomiast z cieniem tego muru, który uświadomił jej, że nawet rosnąc w ukryciu, może wyrosnąć na piękną    różę.

Nie smuć się różo. Pozwól zakwitnąć kwiatkom. I tak olśnisz wszystkich swoim pięknem. Znam rośliny, które żyją w cieniu, a mimo tego mają ładne kwiaty, a pszczoły  o nich nie zapominają.


Bajeczka niesie w sobie morał, który pokazuje, że nawet w nieodpowiednich warunkach, można wyrosnąć i stać się piękną. Autor stara się nam uświadomić, iż to nie miejsce w którym rośniemy nas definiuje, lecz wiara w siebie samego. Czasem wystarczy, aby mieć obok siebie kogoś życzliwego, kogoś, kto nakieruje nas na dobry tor i pokaże nam, że dla chcącego nie ma nic trudnego.

Książeczka ma piękną oprawę graficzną. W środku znajdziemy piękne ilustracje, które obrazują nam czytany tekst i pokazują, że pomimo trudności róża wyrasta na piękny dojrzały kwiat.

Biała róża to historia dla najmłodszych czytelników, pokazująca, że to nie otoczenie definiuje nas lecz my sami mamy wpływ na to jak postrzegają nas  inni.                                                                                                                                                                                                                                                                                      



Za możliwość przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję Autorowi.



niedziela, listopada 23, 2025

„Z tamtej strony czasu” Małgorzata Mirosławska [PATRONAT MEDIALNY]

„Z tamtej strony czasu” Małgorzata Mirosławska [PATRONAT MEDIALNY]

 


TYTUŁ  "Z tamtej strony czasu”
 

AUTOR Małgorzata Mirosławska

 

DATA PREMIERY 3.11.2025

 

WYDAWNICTWO Tercja

 

ILOŚĆ STRON 162

 

 

 

 

OCENA  6/6

 

OPIS

 

 

 


Odkąd sięgam pamięcią, zawsze była blisko - moja starsza siostra. Towarzyszyła mi od pierwszych kroków, słów, marzeń. Szukając w zakamarkach pamięci konkretnego obrazu z dzieciństwa, widzę nas - dwie małe dziewczynki z warkoczami zakończonymi wielkimi kokardami, starannie związanymi przez mamę. Jedna w czerwonym płaszczyku z metalowymi, srebrnymi guzikami - to ona. Druga w niemal identycznym, tylko niebieskim - to ja. 

Wspomnienia przychodzą falami: zabawy w amazonki i Indian, budowanie namiotu, w którym rodzice pozwalali nam spać podczas wakacji, i nocne wyprawy na czereśnie do sadu sąsiada - o czym rodzice nigdy się nie dowiedzieli. A propos tych wypraw - nigdy nie zerwałyśmy ani jednej czereśni z tego drzewa, ale ileż było zabawy podczas zakradania się do sadu! Wyjazdy do babci, nocne spacery nad jezioro, wyprawy do lasu, pierwsze potańcówki i rozmowy o chłopakach. Miałyśmy wspólne tajemnice, małe sekrety zamknięte jak skarby w szkatułce dzieciństwa. 

Aż w końcu przyszedł moment, gdy mój świat poszedł dalej, a jej - zatrzymał się w miejscu. Tak naprawdę straciła wszystko: przeszłość, teraźniejszość i przyszłość. Gasła stopniowo - jak światło świecy. Ten tomik jest trochę o niej. O mnie. O nas. O tęsknotach, niedopowiedzeniach i o tym, co utracone. O marzeniach, które nie doczekały się spełnienia. O wspólnych wspomnieniach, które dziś należą już tylko do mnie - choć przecież kiedyś dzieliłyśmy je po równo. O nieuchronności przemijania, z którą próbuję się pogodzić. I o miłości, która wciąż trwa. 

To nie są tylko wiersze. To ślady. To ciche rozmowy z kimś, kto już nie może odpowiedzieć. To szept przeszłości, która odchodzi coraz szybciej, zabierając ze sobą cząstki naszego istnienia. Wierzę, że gdzieś tam - w tym miejscu, gdzie czas przestaje istnieć - czeka na mnie furtka. Taka jak ta z naszego dzieciństwa. Cicho skrzypiąca, otwierająca się na świat, gdzie nic nie boli. A za nią - ona. Z uśmiechem, który dobrze pamiętam.

 






MOJE ODCZUCIA

 

 

Małgorzacie Mirosławskiej mam okazję towarzyszyć od początku jej twórczości, którą oczywiście bardzo sobie cenię. Wiersze są krótką formą przekazu, ale za to jakże dobitną. Czasem w kilku słowach można zawrzeć więcej niż w tysiącach słów. Bo tak naprawdę czasem wystarczy tak niewiele, aby móc zrozumieć przekaz autora.

Tomik wierszy naszej autorki został poświęcony jej siostrze, która od dłuższego czasu zmaga się z chorobą. Większość wierszy to wspomnienia z ich wspólnego życia, z ich dzieciństwa. Ten tomik jest trochę o autorce, trochę o jej siostrze, o tęsknotach, a przede wszystkim o tym co utracone. O marzeniach, które niestety nie miały okazji doczekać się spełnienia. O przemijaniu i jej nieuchronności.


Po drugiej stronie księżyca

 

Zawsze była cieniem moich kroków,

stąpała cicho po krawędziach dni,

jakby bała się nadepnąć na promień światła.

 

Czasem znikała między drzewami,

ale nie tak, by naprawdę uciec.

Dziś przyszła, usiadła obok na ławce,

blisko, ale nie do końca –

zawsze o tej jeden oddech dalej.

 

Spojrzała w moje oczy, jak w lustro,

które zapomniało twarzy.

A ja ujrzałam coś więcej –

drugą, mroczną stronę księżyca,

twarz, którą znałam aż nazbyt dobrze,

ale chłodniejszą o tę jedną noc,

która nigdy nie wróciła na swoje miejsce.

 

Wiecie co lubię w wierszach? To, że dosłownie w kilku słowach można zawrzeć tak ogromny przekaz i naprawdę nie potrzeba przy tym tysiąca myśli. Życie pisze dla nas różne scenariusze, z niektórymi ciężko się pogodzić, do niektórych trzeba się przyzwyczaić. Bo życie tak naprawdę jest pełne niespodzianek.

 […]


Kiedyś radość w sercu miałam, słońce,

Żółtą słodycz miłości w duszy czułam,

Na skrzydłach orła z wiatrem igrałam,

Nieśmiertelnym  żarem serce płonęło.

 

Dziś jestem gołębiem drżącym w zimną noc,

Na nagiej gałęzi trwam w samotności,

Ze wszystkich uczuć najgorszy jest mrok,

Co pustkę wypełnia owocem goryczy.



Małgorzata Mirosławska w szczerym i prostym przekazie pokazuje nam, że świat może się zatrzymać w jednej chwili, pisząc dla nas całkiem nowy scenariusz życia. W swoich utworach poszukuje własnej odwagi, swojego sposobu na wyrażenie samej siebie. Pokazuje nam, jak ważna jest dla niej siostra i jak wiele ma z nią pięknych wspomnień. I że ciężko jest się pogodzić z obecnym stanem rzeczy. Bo życie potrafi być pełne niespodzianek, niestety, nie zawsze są to niespodzianki, które cieszą. Pogodzić się z nieuniknionym jest sztuką.

Tomik wierszy został bardzo ładnie wydany. Twarda oprawa, okładka, którą sama zaprojektowała autorka. Wewnątrz znajdziemy całkiem sporo obrazów Izabelli Kowalskiej. A to co urzekło mnie najbardziej to papier na jakim zostało to wszystko wydane. Pierwszy raz spotykam się z tak przyjemnym w dotyku papierze, który sprawia, że chciałoby się głaskać tę książkę i głaskać.

Echo istnienia

 

Czas nie upływa, trwa niezmiennie,

Zdobi nasze istnienie tajemniczym ściegiem.

To my przestajemy istnieć w wieczności,

Gubimy małe cząstki, atomy istnienia.

Rozpadamy się na mikroskopijne drobinki,

Czas nieubłagany, nie zważa na ból.

Jesteśmy tylko pyłkiem w kosmicznym tłumie,

Gdy ostatni oddech zniknie w przestrzeni.

My, ludzie, jesteśmy jedynie gośćmi

W krótkim tańcu życia, który trwa chwilę.

Nasze istnienia ulotne, jak migawka w obiektywie.

Gdy ostatni akord odegra naszą pieśń,

Pozostanie tylko echo naszego istnienia.

Czas wieczny pozostanie, a my pyłkiem,

W wieczności zapomnienia, cichniemy.



Z tamtej strony czasu to pełen emocji tomik wierszy pokazujący samo życie, jego wzloty i upadki, tęsknotę za czymś utraconym. To także tomik pokazujący, że wspomnienia zawsze będą mieszkać głęboko w nas. Gorąco polecam.

 




Za możliwość przeczytania, zrecenzowania i patronowania serdecznie dziękuję Autorce.





Copyright © 2016 Czytaninka , Blogger